Paweł CANIS Kanclerz - strona prywatna
Paweł CANIS Kanclerz
x

Juwenalia 2010 16.05.2010 23:18

Intensywny weekend...
Zaczęty z Meri i jej mężem. Grubo było, a cytrynówka była przysłowiową "kropką nad i". Bogu dziękować, że blisko mieszkamy:)

Sobota...
Wyjątkowo ciężki poranek nachodzący na popołudnie. Koło 15-tej wyrwaliśmy z Gonią na spotkanie z Morrine, Kriturem, Olą i Czarem (miało być nas więcej, ale cos Loża niedopisała). Małe piwo na start i na stadion syrenki. To co się tam działo z nawierzchnią po deszczu to istna masakra. Glina z czarnoziemem, mieszanka równie lepka co i śliska. Do tego tuż przed wejsciem okazało się, że Ola ma ze sobą paralizator, z którym nie wejdzie. Jakoż, iż podjąłem się zadania odebrania Axi z dworca przejąłem sprzęt i pojechalem na Centralkę po Gohę. Tam szybki obiad w McDonald's i na stadion. Zdążyliśmy idealnie, na scenie zaczynał właśnie grać Hunter. Koncert wyjątkowy, 25-lecie, specjalna oprawa, chór, jak dla mnie supcio, zwłascza, że dawno nie byłem na koncercie Hunter'a. Na miejscu spotkało nas "chłodne przyjęcie", czyli Marta i Łukasz:) Dla mnie na plus, bo pod sceną przez plecy być nie mogłem a miałem z kim pogadać i obejrzeć to co się działo w spokoju. A działo się poza scena, no prawie jak na Woodstocku. Pomimo zimna znaleźli sie fanatycy błotnych kąpieli. Jak dla mnie pierwsza niewiasta i całujące się les rządziły:) Następny grał Perfect, który słyszałem z perspektywy Hunterowego namiotu, zbierając ochrzan od Morrine (a za co to my juz wiemy). Chwila odsapki w Stodole z chłopakami z Hunter'a i pewna czerwonowłosa dziewczyna, która na moja prośbę załatwiła nam ambrozję (piwo dla niewtajemniczonych), a którą mam nadzieję jeszcze spotkać co by podziękować. Na zakończenie Dżem. Ostatni raz widziałem ich na Przystanku Woodstock i byłem pod wrażeniem, ale wczorajszy koncert był zajebisty. No może poza nowymi kawałkami, ja jednak jestem zdania, że Dżem to teksty Ryśka. Powrót do domu z zachaczeniem Tutu Music Bar - i to był bład:)

Niedziela...
Ta stała pod znamkiem Wojtka:) Ma nową fryzurę, która na zdjęciach nie wygląda za dobrze, ale na żywo się broni, a przede wszystkim jest dla niego wygodna. To też był wyjątkowy dzień z innego powodu, który pozostawie dla siebie. Napiszę tylko tyle, że na plus i mam nadzieję, że będzie dobrze (nie o mnie chodzi, ale trzymam kciuki). Wojtek lekko przeziembiony, ale rozkoszniak jak zawsze:) Jutro zrzuce zdjęcia i dorzuce do galerii. Wieczór spędzony na odpoczynku. Gonia jutro rusza do nowej pracy, ja do swojej, popołudniu mamy gości. Oj będzie się działo:)

Powrót do rzeczywistości...
Wciąż nie wiem, czy mogą mnie operować w Poznaniu. Mam nadzieję, że Kasia mi pomoże to ustalić i dowie się, czy mają instrumentarium. Intuicja mi mówi, że będzie dobrze i z tą myśla dziś zasypiam.

P.S.
Władysław Bartoszewski od zawsze był dla mnie autorytetem i wzorem, a jego dzisiejsza wypowiedź mnie tylko w tym utwierdziła:)

LOGOWANIE

POLECAM

PONAD SZCZYTEM - wyprawa na Mont Blanc

Sistermoon - photography & covers

Kulawa Warszawa

Blog Marty, która dla mnie zawsze będzie Komucikiem:)

MorrineLand

Małgorzata Werner | Jestem life coachem zwykłych ludzi z niezwykłymi marzeniami...

Wittamina - Minister zdrowia i opieki społecznej poleca: nie stwierdzono normy na dzienne zapotrzebowanie na wittaminę każdego dorosłego czytelnika. Można zatem spożywać bez ograniczeń.

Sc@tBlog

EKT Project

Lange Coaching - Elżbieta Lange - Coach

ON LINE

Na stronie jest teraz 26 gości 
Twój adres IP: 54.80.140.5
WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE. ALL RIGHTS RESERVED. MAPA STRONY COPYRIGHTS © Paweł CANIS Kanclerz 1997-2017