Paweł CANIS Kanclerz - strona prywatna
Paweł CANIS Kanclerz
x
AKTUALNOŚCI

Pięknie być kobiętą 23.02.2011 15:49

Znowu się chwalę...
Przedstawiam Wam kolejny projekt, który wykonałem:)

Pięknie być kobietą - www.piekniebyckobieta.pl

Zapraszam:)




Ursynalia 2011 - Warsaw Student Festival 16.02.2011 13:40

Ursynalia 2011Muzycznie...
Mam przyjemność pochwalić się Wam moją ostatnią produkcją www:)

Ursynalia 2011 - Warsaw Student Festival

Festiwal już w zeszłym roku miło zaskoczył, a w tej edycji zapowiada się jeszcze ciekawiej. Pozostaje mi zaprosić Was na strone jak i na sam Festiwal:)

A poza tym...

Nie mogę się doczekać wiosny, kiedy wyciągnę aparat i rusze w planer. Mam dość sniegu, mrozu i przykrótkich dni.



No to się zaczeło... 10.01.2011 15:35

Wychowanie...
Kiedyś tu napisałem, że gdybym miał córkę to ona by mnie wychowywała, a w związku z tym, że mam syna to ja bede go wychowywał. I wszystko fajnie, ale mój Książe podobnie jak ojciec nie trzyma sie stereotypów i próbuje mnie wychować:) I niby dałem radę, bo nie pozwoliłem mu siebie ułożyć, ale no właśnie, jest ale...

19 Finał WOŚP...
Kurcze, lubię ten dzień, gdy w tym dziwnym kraju dziwnych ludzi zaczyna grać Orkiestra. Ludziska jacyś wobec siebie tacy mili, lepsi i fajni. Było niesamowicie i pięknie. Jelonek na Finale i "światełko do nieba", które pierwszy raz widziałem nie ze studia, a na żywo pod PKiN. I wynik Finału, no po prostu czad:)

Kto kogo...
Ułoży i wychowa. Zawsze byłem niepokorny i ciężki do ułożenia, ale pierwszy raz trafiłem na drugą osobę, która działa niemal identycznie a wobec której jestem tak bezsilny. Zrozumiałem wczoraj, że bycie ojcem to nie tylko przytulanie i spedzanie czasu z Wojtkiem, ale to też cieżka "praca" nad Nim jako człowiekiem...

Nostalgia...
Brakuje mi tamtych Finałów i ludzi. Chrabja, mój "dream team", Pablo. Wszystko się zmieniło, tylko Eia wciąż ta sama:)*

Na koniec...
Gratuluję Polsce kolejnego Finału. Tęsknię za przeszłością i jestem przerażony przyszłością. Mam pięć dni, żeby się pozbierać...

Ciężkie powroty... 03.01.2011 20:13

Zwłaszcza powroty do pracy:)
A weekend się mi długi zrobił, nawet bardzo. Wpierw w czwartek nie dotarłem do fabryki, bom zaległ u Nuli. W piątek miałem wolne no i był Sylwester. W sobotę poprawiny a niedzielę ciężki powrót na stojaczka do domu (PKP - nawet mi się kląć nie chce). Impreza bardzo udana mimo zgrzytu z Gonią, miejsce jak z bajki (rozumiem już Monię czemu tak klnie wracając do Wawy). A i po poznaniu rodziny i przyjaciół Moni wiem już skąd Ona taka zajebista:)

Wracając do meritum...
Ciężko dziś było wstać do pracy i pracować. Rano wpadłem na swojego dyrektora, który zapowiedział mi nowe obowiązki za jakieś dwa tygodnie, a do tego jeszcze Asseco znów szło na rekord i mnie przywalali pracą. Przemykając między skacowanymi współpracownikami jakoś przetrwałem ten dzień...

A teraz relaks...
Dziś poniedziałek, więc zaraz zacznie się ciężkie granie w Radiu Kampus, czyli miód dla uszu i duszy. Poza tym zimne piwo i wyjaśniona sytuacja z Gonią. I było by idealnie, gdyby nie to, że jutro wtorek:P

P.S. Jutro będę wiedział, ale szykuje mi się chyba kolejny długi weekend:)

MMXI - postanowienia... 01.01.2011 00:01

Hmm...
Te same co rok temu:)

Pierwsze...
Spędzać z Wojtkiem mądrze czas i być dla Niego jak najlepszym ojcem.

Drugie...
Skończyć wreszcie studia, obronić się i mieć to już za sobą.

Trzecie...
Zadbać o zdrowie, fajki odstawić, siłownię lub inną aktywność rozpocząć.

Czwarte...
Nadal kształcić się i rozwijać w sztukach różnych.

Piąte...
Być lepszym człowiekiem, przyjacielem, partnerem.

Ostatnie...
Przeżyć i za rok opisać co i jak się udało.

MMX - podsumowanie... 31.12.2010 11:20

Kolejny koniec i kolejny początek...
Kultywując tradycję zasiadam by spisać najważniejsze wydarzenia mijającego roku. Wojtek rośnie zdrowo, z byłą żoną też się układa, ale po koleji…

Podróże...
Jakoś skromniej w tym roku, pewnie dlatego, że Gonia się sprowadziła do Warszawy:)
Markowice, Poznań, Łódź, Piotrków Trybunalski, Bełchatów, Giżycko, Szczytno, Toruń, Lublin…

Praca...
Tutaj bez zmian jeśli chodzi o firmę, ale wydział i zadania nowe od grudnia…

Zdrowie...
Zdecydowanie lepiej niż rok temu, przez jakiś czas kręgosłup dawał mi czadu i nawet widmo operacji było, ale ćwiczenia wyeliminowały problem...

Towarzysko...
Założenie konta na maxmodels spowodowało, że poznałem wiele niesamowitych modelek co widac po moich galeriach. Narodziły się nowe przyjaźnie, inne wygasły...

Muzycznie...
Koncertów w tym roku zbyt wielu nie nawiedziłem, ale za to jakie:) Jelonek podczas finału WOŚP, Metallica, Ursynalia, urodziny Huntera w Stodole, Carrion na Ursynalia Winter Edition. Płyty tego roku dla mnie to Carrion "El Meddah" i The Boogie Town "1". Pewnie jakieś wydarzenia mi umkneły, ale coż, pamięć zawodna...

Co się nie udało...
Rzucić palenia i doprowadzić Killa Machine do porządku...

Podsumowywując...
Kolejny rok za mną, nie było łatwo, ale wiele się zmieniło na plus. Wojtek spędza ze mną weekendy a nie już tylko pojedyńcze dni. Miałem możliwość robienia zdjęć i dalej zamierzam w tym kierunku się rozwijać. W pracy nauczyłem się wielu nowych rzeczy i nie tylko o umiejętności chodzi. Na koniec Święta Bożego Narodzenia, których nie obchodzę, a które w tym roku były wyjątkowe i piękne…

Mały update... 28.12.2010 19:41

Zapraszam do galerii...

Świątecznie:) 24.12.2010 12:30

Zacznę od życzeń...
Ja co prawda świąt nie obchodzę, ale tym co obchodzą życzę tego abyśmy za rok spotkali się w tym samym gronie, jak nie większym:)

A ja...
Gonia zostawiła mi niespodziankę pod choinką:) Święta zatem będą pod znakiem COMA-LIVE, CARRION i THE BOOGIE TOWN:D Myślę, że moi sąsiedzi już mają dość mojego "kolędowania":P

The Boogie Town - Running 28.10.2010 20:58

Kolejna perełka:)

Zalogowani widzą więcej 12.10.2010 08:45

Znikające notki...
Nic nie znikneło, jest nadal widoczne ale tylko dla "zalogowanych". Taki był od początku zamysł, gdy stawiałem nową wersję strony, że bardziej prywatne notki jak i galerie nie będą dostępne dla wszystkich. Na chwilę obecną zarejestrować się może każdy, ale z czasem może to się zmienić.

Nowe zdjęcia...
Co prawda warunki czasowe i pogodowe nie sprzyjają, ale czasem się udaje:)

Więcej w galerii...

Dzień dobry, to znowu ja... 06.10.2010 22:07

Hmm...
Kiedyś byłem powodem łez, dziś inne zatrzymałem... Kiedyś ktoś się bał mnie jako kierowcy, dziś to zmieniłem... Hell yeah, to był dobry dzień?

Brakuje mi...
Jednego dobranoc i wymuszonego pacierza. Anna sie rozchorowała i Wojtuś wylądował u mnie, żeby nie złapać grypy. Szczęśliwie Ania się wykurowała i Wojtek dziś do niej wrócił, ale mnie brakuje jego obecności, zachcianek i tego usypiania. Kiedy już po kąpieli mówiliśmy sobie dobranoc, a ja go namawiałem, żeby pomimo "szatana" się przeżegnał. Żebyście słyszeli jak pięknie mówi "W imię Ojca i Ducha...". Jak to Anna stwierdziła, ten głosik słyszą wszystkie Anioły...

md5...
To związane z pracą, ot metoda porównywania. Ino wyniki jakieś czasem takie rozbieżne...

...a reszta, jest milczeniem.

Fajnie jest:) 08.09.2010 23:39

Endorfiny...
Dopadły mnie nie wiedzieć czemu, bo nic takiego się nie wydarzyło, ot tak wstałem w dobrym humorze. W pracy saighon, cykliczne zasilanie, testy, zgubione raporty a ja mimo to z "bananem" na ryju. Chyba chory jestem:)

Koniec jeżdzenia na gazie...
A dokładniej tylko na LPG, bo o to nagle Scierwa zaczeła działać na benzynie, czyli tak jak powinna a nie robiła tego od prawie roku. Morrine wie co znaczy, gdy LPG się skończy na autostradzie i jakie to oznacza problemy. Pchanie samochodu 5 km już nie grozi, ale dla równowagi przednia szyba pękła, wiec dupa...

Żniwa...
W PiS na całego. Na początku sierpnia napisałem, ze Jarek stracił kontakt z rzeczywistością, teraz to się potwierdziło. A żniwa, bo kolejni działacze lecą ścinani przez wodza...

A wszystko to...
Napawa mnie optymizmem:)

A mury runą - pięć lat później... 31.08.2010 09:25

30-lecie Porozumień Sierpniowych
26 sierpnia 2005 roku na swojej stronie spisałem przemyślenia odnośnie obchodów 25-lecia Porozumień Sierpniowych. Wtedy inspiracją były słowa Jurka Owsiaka, który na stronach Fundacji WOŚP napisał świetny tekst. Dziś inspiracją jest wczorajszy zjazd związku zawodowego solidarność (celowo z małej litery, by nie mieszać z historyczną Solidarnością). To co zobaczyłem w relacjach telewizyjnych nie zaskoczyło mnie, bo odkąd związek się upolitycznił i poparł PiS, wiadomym było jakie emocje i reakcje będą na wystąpienia Prezydenta RP czy też Premiera. Brak elementarnej kultury i szacunku ze strony związkowców dla ich własnych gości, ale nic to, ich sprawa, ich związek, ich wstyd. Następnie było wystąpienie Jarosława Kaczyńskiego i tu się wkurzyłem. Wypaczanie faktów, kolejne pomówienia, a to wszystko w imieniu i zastępstwie zmarłego brata. No tak, gdyby nie to zastępstwo to Jarek by nie miał prawa w ogóle się tam pojawić. Bo w odróżnieniu od Lecha, który był w 1980 roku na wybżeżu ze stoczniowcami, to Jarek wówczas robił bliżej nie określone rzeczy. I prawdę mówiąc gówno miał wspólnego z Porozumieniami Sierpniowymi. Gdy już całkiem zwątpiłem w to co widzę i slyszę, odezwała się Pani Henryka Krzywonos-Strycharska i powiedziała słowa, pod którymi całkowicie się podpisuję. Po tym głosie rozsądku szopka trwała dalej, ale ja już nie traciłem na to czasu. Co dalej z Solidarnością? Według mnie już nic, jako ruch społeczny Solidarność umarła na początku lat 90-tych. Co dalej ze związkiem noszącym nazwę Solidarności? Jeśli nie przestanie politykować to też zniknie, a w sumie już znika...

Po pięciu latach znów zakończę wpis tymi samymi słowami. A mury runęły. Niektórym na łeb...

Burzliwe dni... 19.08.2010 22:55

Gówno, granat i mogiła żołnierzy radzieckich...
Myślałem, że spór o krzyż i cała szopka z tym związana jest szczytem i zenitem upadku naszego "narodu". Słoik pełen gówna na tablicy poświęconej żałobie narodowej mnie zaskoczył, bo nawet w największej abstrakcji nie zakładałem tak debilnego zachowania się rodaków. Jednak granat przebił wszystko. Teraz czekam tylko na czołgi i na bitwe podczas przenoszenia krzyża. A sprawę mogiły w Ossowie podsumuje jednym zdaniem - o to Polska właśnie...

Sam w pracy...
Zdarzyło się tak, że o to nagle zostałem sam w pracy. Jeden z kolegów ma urlop, pozostali dwaj są na L4. A ja jestem przerażony, bo umiejętności i wiedza, która mam nie jest wystarczająca. Czekaja mnie cięzkie trzy tygodnie...

Spostrzeżenie...
Zauważyłem pewną prawidłowość. Jestem dobry na cięzkie dni, zły czas. Kiedy moi przyjaciele, znajomi mają "złe dni", jestem idelany. Jestem wsparciem, tym który racjonalnie myśli i działa. Jednak gdy "złe dni" mijają okazuję się niepotrzebny. Inna sprawa, że w tych dobrych dniach sam też się nie odnajduję...

Miało być optymistycznie...
A wyszło jak zwykle.

Zamykam oczy i widzę krew... 11.08.2010 23:18

Doceniamy życie, gdy ocieramy się o śmierć...
We wtorek miałem okazję jako świadek i ratownik drogowy zabezpieczać śmiertelny wypadek. Nie będę się wdawał w szczegóły, jednak klęcząc na asfalcie i odczuwając bezsilność, bo nie mogłem nic zrobić, znów poczułem "dotyk śmierci". Miałem wcześniej okazję i szczęście pomagać ofiarom wypadków, moja wiedza przedmedyczna nie raz pomogła, ale wczoraj na nic się zdała. Obrażenia były tak poważne, że nie miałem szansy podjąć nawet próby reanimacji. Przyjechało pogotowie, ratownicy stwierdzili to co ja wiedziałem kilka minut wcześniej, potem policja, spisali moje zeznania, na prokuratora już nie musiałem czekać. A piszę o tym, bo ta bezsilność i ta bliskość śmierci przypomniala mi to jak bardzo kruche jest nasze życie. Ja dziś musiałem wziąć wolny dzień, żeby dojść do siebie. Trochę pomogło, ale ilekroć zamykam oczy to widzę krew rozlewającą się po ulicy...

Uważajcie na siebie...
I z tą myśla Was dziś zostawiam...

Kolejne nowości... 09.08.2010 19:41

Nowe zdjęcia...
Z czasem co prawda krucho, ale udało się wstrzelić i tak oto powstały trzy sesje:)

Zapraszam do galerii...

LOGOWANIE

POLECAM

PONAD SZCZYTEM - wyprawa na Mont Blanc

Sistermoon - photography & covers

Kulawa Warszawa

Blog Marty, która dla mnie zawsze będzie Komucikiem:)

MorrineLand

Małgorzata Werner | Jestem life coachem zwykłych ludzi z niezwykłymi marzeniami...

Wittamina - Minister zdrowia i opieki społecznej poleca: nie stwierdzono normy na dzienne zapotrzebowanie na wittaminę każdego dorosłego czytelnika. Można zatem spożywać bez ograniczeń.

Sc@tBlog

EKT Project

Lange Coaching - Elżbieta Lange - Coach

ON LINE

Na stronie jest teraz 12 gości 
Twój adres IP: 23.20.129.162
WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE. ALL RIGHTS RESERVED. MAPA STRONY COPYRIGHTS © Paweł CANIS Kanclerz 1997-2017