Paweł CANIS Kanclerz - strona prywatna
Paweł CANIS Kanclerz
x
AKTUALNOŚCI

Zamykam oczy i widzę krew... 11.08.2010 23:18

Doceniamy życie, gdy ocieramy się o śmierć...
We wtorek miałem okazję jako świadek i ratownik drogowy zabezpieczać śmiertelny wypadek. Nie będę się wdawał w szczegóły, jednak klęcząc na asfalcie i odczuwając bezsilność, bo nie mogłem nic zrobić, znów poczułem "dotyk śmierci". Miałem wcześniej okazję i szczęście pomagać ofiarom wypadków, moja wiedza przedmedyczna nie raz pomogła, ale wczoraj na nic się zdała. Obrażenia były tak poważne, że nie miałem szansy podjąć nawet próby reanimacji. Przyjechało pogotowie, ratownicy stwierdzili to co ja wiedziałem kilka minut wcześniej, potem policja, spisali moje zeznania, na prokuratora już nie musiałem czekać. A piszę o tym, bo ta bezsilność i ta bliskość śmierci przypomniala mi to jak bardzo kruche jest nasze życie. Ja dziś musiałem wziąć wolny dzień, żeby dojść do siebie. Trochę pomogło, ale ilekroć zamykam oczy to widzę krew rozlewającą się po ulicy...

Uważajcie na siebie...
I z tą myśla Was dziś zostawiam...

Kolejne nowości... 09.08.2010 19:41

Nowe zdjęcia...
Z czasem co prawda krucho, ale udało się wstrzelić i tak oto powstały trzy sesje:)

Zapraszam do galerii...

Wyjątkowy dzień... 06.08.2010 20:39

No to mamy Prezydenta...
Złożenie przysięgi, przewidywalne orędzie, które nie porywało, ale też nadzieja, że wreszcie będzie normalnie. Mamy pięć lat, obserwujmy i oceniajmy...

Zatkało mnie...
"Komorowski wybrany przez nieporozumienie", to cytat z wywiadu z Jarosławem Kaczyńskim. Głosy paru milionów Polaków były nieporozumieniem, pomyłką? Bo nie wiem jak "prezesa" rozumieć? Ja odnoszę wrażenie, że największym nieporozumieniem jest on sam, choć małego wzrostu. Dawno temu niejaki Antonii Macierewicz stracił kontakt z rzeczywistością, widać to zaraźliwe, bo teraz dopadło Jarosława Kaczyńskiego...

Długi weekend...
Za oknem przepiękna burza a ja zbieram siły na jutrzejszy dyżur. Mój weekend będzie długi, ale to przez jutrzejszy dyżur w pracy...

Łupie mnie w krzyżu... 03.08.2010 18:00

Stary nie jestem, ale było mi dane żyć w ciekawych czasach i wiele widziałem...
Dziś jednak poziom absurdu wydarzeń przekroczył nawet mój "próg nadzieji". O to garstka ludzi nazywająca się obrońcami krzyża sparaliżowała centrum Warszawy i omal nie wywołała zamieszek. No ale wróćmy do genezy dzisiejszych wydarzeń...

10 kwietnia 2010 roku...
Katastrofa lotnicza, w której ginie 96 osób a pośród nich Prezydent RP. Żałoba narodowa, ludzie, którzy ruszaja pod pałac prezydencki zapalić znicz, pomodlić się. Na chwile wygasaja spory polityczne, podziały. W duchu tych wydarzeń harcerze wznoszą przed pałacem krzyż, co w moim odczuciu bylo dobre i było w jakimś sensie symboliczne. Po czasie żałoby nadeszła kampania prezydencka, o której celowo nie pisałem i nadal nie zamierzam pisać. Wygrał kto wygrał, nie istotne, ale u przegranych narodziła się rządza "zemsty", bo nie wiem jak inaczej to nazwać. Rozpoczęło się granie na uczuciach, istna rozgrywka trumnami. Macierweicz z Kaczyńskim rozpoczeli swoją grę, której rezultaty można było dziś oglądać pod pałacem prezydenckim. Tego też nie zamierzam opisywać czy oceniać, bo szkoda na to słów. Jednak żal mi tych harcerzy, którzy w odruchu serca postawili ten krzyż, a których dziś wyzwano od zdrajców i UB-eków. Noż kurwa mać, komuna upadła w 1989 roku, większość tych dzieciaków, którzy postawili krzyż nawet nie pamięta co to PRL, a wyzywa się ich od najgorszych mentów. Mało tego, duchowieństwu z kościoła św Anny, gdzie miał trafić krzyż też sie oberwało. Dużo dziś mówiono o godności i jej odbieraniu, a ja uważam, że dziś z niej obdarci zostali Ci harcerze i księża. Dlaczego więc to piszę, a bo mam dość tego syfu, dzielenia, stawiania granic i murów. Mam w dupie kto na kogo głosował i jakie ma poglądy, ale gdy ktoś przemocą próbuje narzucić swoje zdanie innym to ja mówie VETO! I choć to najgorsza z tradycji polskiej demokracji to po trzykroć mówię veto, veto, veto...

Zimny lech...
Kampania promująca markę piwa, ale w związku z niewybrednymi żartami powiązanymi z katastrofą pod Smoleńskiem. I kolejny zonk, więc pytam za Janiną Paradowską, czy w związku z tamtą tragedia Lech Wałęsa powinien zmienić imię na inne niż Lech, bo przecież był oponentem tragicznie zmarłego prezydenta? Na litość boską, opanujmy się...

Na koniec...

Polska to specyficzny kraj, a jeszcze bardziej specyficzni ludzie. Mimo to do jasnej cholery nauczmy sie żyć razem i dla dobra Rzecz Pospolitej, bo póki co mam wrażenie, że wszyscy działaja, żeby ja rozpieprzyć a na pewno ośmieszyć. Korzystajmy z wolności, ale mądrze. Bo tam się kończy wolność moja, gdzie się zaczyna Twoja...

The Boogie Town - Emily 27.07.2010 17:42

Powiem tyle, dawno nie widziałem tak dobrego polskiego teledysku, a przy tym utwór też fajny, zatem dzielę się z Wami:)

A latka lecą... 08.07.2010 21:52

Bo czasu nie zatrzymasz...
No i huknęło 32 latka:) Sam nie wiem kiedy mi ten rok zleciał, bo zaiste był intensywny. Rozwód, nowa praca, nauka życia od nowa. Powiem Wam, że wszystko na plus i obym w 33 urodziny czuł się jak dziś:)

Uczę się intensywnie...
Ostatnie dwa tygodnie stały pod znakiem urlopu, a był to czas gdy nie wypuszczałem aparatu z rąk, poniżej macie zajawki:)

Więcej tradycyjnie w galerii...

Zdjęciowo... 13.06.2010 12:52

Z nikonem w ręku...
Ostatnie weekendy mijały mi na foceniu. Większość to tzw "oswojki", czyli pierwsze zdjęcia, na których oswajałem się z modelką. Stąd mogą wydawać się podobne, tym bardziej, że większość odbyła się w tym samym miejscu. Ja z efektów jestem zadowolony:)

Więcej w galerii...

A Wam jak się podobają zdjęcia?

Weekend i intensywny początek tygodnia... 07.06.2010 22:58

Tak na szybko...
Miałem bardzo udany weekend, zwłaszcza zdjęciowo. Efekty zobaczycie jak tylko ogarnę na spokojnie obróbkę. Póki co walczę ze stroną AALTŚWIN POZNAŃ i wciąż kolejnymi nowościami w pracy. Ale jak już ogarnę, to zobaczycie jakie piękne koleżanki mam a i w foceniu się ogarniam coraz lepiej:)
I tyle mnie na dziś...

Wiosenna burza 23.05.2010 21:52

Wtedy burza nadchodzi, wtedy pada deszcz...
To był fajny dzień:) Po pierwsze mogłem się wyspać, tzn pospać do dziesiątej. Potem kawa i plany kolejnej sesji. Pogoda zapowiadała się idealna, słońce, ciepło. Umówiliśmy sie z Pale Varis na placu Trzech Krzyży i do momentu przybycia tam pogoda była idealna. Jednak gdy dotarliśmy na miejsce zaczeło padać. Szybki sprint do ogródków piwnych, małe piwo na przeczekanie i wtedy nadeszła burza. Male oberwanie chmury, chyba tylko po to aby przypomnieć, że przez Warszawe przechodzi fala powodziowa. Próbowaliśmy się nie dać, ale kolejna fala mocnego deszczu zagnała nas do ogródka na drugie:) Czas mijał miło na rozmowie, o zdjęciach już nie myśleliśmy, chyba że o przyszłych. Wraz z końcem "kufla" nastała cisza, postanowiliśmy wykorzystać, wszak i tak trzeba było się dostać do komunikacji miejskiej. Szalona sesja na mokrych schodach, z ciągle kapiącą wodą z nieba. Dużo smiechu, niesamowita zabawa i efekty, które możecie zobaczyć tutaj. To dlatego wole plener, właśnie dla takich chwil:)

I to tyle mnie na dziś, udanego tygodnia życzę:)

Wielka woda, Frame i hot saturday:) 22.05.2010 22:59

I znów się Polakom powodzi...
Przez Warszawę przetacza się wielka woda, we Wrocławiu dramat, Sandomierz częsciowo pod wodą, niczego nie nauczyliśmy sie po 1997 roku...

Przełomowy tydzień...
W pracy, bo o to dzięki pewnemu dokumentowi stałem się w pełni administratorem. Main Frame, jeszcze dużo muszę się nauczyć, ale moge wreszcie pracować:)

Zdjęciowo...
Wyciągnąłem dziś Monię na zdjęcia, broniła się, nie chciała, a sami zobaczcie jakie fajne wyszły (tutaj klik). Miłego oglądania:)

Jutro jeśli się uda kolejne zdjęcia, a dziś mówię dobranoc;)

Juwenalia 2010 16.05.2010 23:18

Intensywny weekend...
Zaczęty z Meri i jej mężem. Grubo było, a cytrynówka była przysłowiową "kropką nad i". Bogu dziękować, że blisko mieszkamy:)

Sobota...
Wyjątkowo ciężki poranek nachodzący na popołudnie. Koło 15-tej wyrwaliśmy z Gonią na spotkanie z Morrine, Kriturem, Olą i Czarem (miało być nas więcej, ale cos Loża niedopisała). Małe piwo na start i na stadion syrenki. To co się tam działo z nawierzchnią po deszczu to istna masakra. Glina z czarnoziemem, mieszanka równie lepka co i śliska. Do tego tuż przed wejsciem okazało się, że Ola ma ze sobą paralizator, z którym nie wejdzie. Jakoż, iż podjąłem się zadania odebrania Axi z dworca przejąłem sprzęt i pojechalem na Centralkę po Gohę. Tam szybki obiad w McDonald's i na stadion. Zdążyliśmy idealnie, na scenie zaczynał właśnie grać Hunter. Koncert wyjątkowy, 25-lecie, specjalna oprawa, chór, jak dla mnie supcio, zwłascza, że dawno nie byłem na koncercie Hunter'a. Na miejscu spotkało nas "chłodne przyjęcie", czyli Marta i Łukasz:) Dla mnie na plus, bo pod sceną przez plecy być nie mogłem a miałem z kim pogadać i obejrzeć to co się działo w spokoju. A działo się poza scena, no prawie jak na Woodstocku. Pomimo zimna znaleźli sie fanatycy błotnych kąpieli. Jak dla mnie pierwsza niewiasta i całujące się les rządziły:) Następny grał Perfect, który słyszałem z perspektywy Hunterowego namiotu, zbierając ochrzan od Morrine (a za co to my juz wiemy). Chwila odsapki w Stodole z chłopakami z Hunter'a i pewna czerwonowłosa dziewczyna, która na moja prośbę załatwiła nam ambrozję (piwo dla niewtajemniczonych), a którą mam nadzieję jeszcze spotkać co by podziękować. Na zakończenie Dżem. Ostatni raz widziałem ich na Przystanku Woodstock i byłem pod wrażeniem, ale wczorajszy koncert był zajebisty. No może poza nowymi kawałkami, ja jednak jestem zdania, że Dżem to teksty Ryśka. Powrót do domu z zachaczeniem Tutu Music Bar - i to był bład:)

Niedziela...
Ta stała pod znamkiem Wojtka:) Ma nową fryzurę, która na zdjęciach nie wygląda za dobrze, ale na żywo się broni, a przede wszystkim jest dla niego wygodna. To też był wyjątkowy dzień z innego powodu, który pozostawie dla siebie. Napiszę tylko tyle, że na plus i mam nadzieję, że będzie dobrze (nie o mnie chodzi, ale trzymam kciuki). Wojtek lekko przeziembiony, ale rozkoszniak jak zawsze:) Jutro zrzuce zdjęcia i dorzuce do galerii. Wieczór spędzony na odpoczynku. Gonia jutro rusza do nowej pracy, ja do swojej, popołudniu mamy gości. Oj będzie się działo:)

Powrót do rzeczywistości...
Wciąż nie wiem, czy mogą mnie operować w Poznaniu. Mam nadzieję, że Kasia mi pomoże to ustalić i dowie się, czy mają instrumentarium. Intuicja mi mówi, że będzie dobrze i z tą myśla dziś zasypiam.

P.S.
Władysław Bartoszewski od zawsze był dla mnie autorytetem i wzorem, a jego dzisiejsza wypowiedź mnie tylko w tym utwierdziła:)

Dragon to zło... 10.05.2010 22:37

Weekend w Poznaniu...
Jak pisałem jakiś czas temu moje plecki nie mają się zbyt dobrze. Żelastwo trza wyjąć, tak orzekli w Warszawie, a dziś w Poznaniu potwierdzili. Dobiłem się prywatnie do specjalisty poleconego przez ex i jej przyjaciółkę i nawet wiem kiedy ciąć mnie będą, ale... To ale zależy od tego czy mają instrumentaria do operacji. Bo jak się okazuje, żeby to cholerstwo ze mnie wyciągnąć trzeba specjalnych narzędzi. Jutro będe więdział, więc trzymajcie kciuki, bo profesor naprawdę konkretny a i ośrodek dobry...

Dragon to zło...
Jest taki pub w Poznaniu, symaptyczne miejsce z niesamowitymi ogródkami i ogólnie z zajebistym klimatem. Jednakże nie lubi on Hunter'owej braci, a przynajmniej mnie i Axi. Jej powodów nie będę tu opisywał, ale moimi są trzy dziury w czaszce i utrata wzroku na kilka godzin. Potkłem się i wyrżnąłem głową w ceglaną ścianę. Więcej tam nie pójdę, nie lubi nas to miejsce...

I tyle mnie na dziś, idę spać, bo głowa boli...

Łzy smoka... 29.04.2010 21:58

Zamiast...
Chciałem dziś być na koncercie Huntera w Stodole, ale najjaśniejsza Rzecz Pospolita staneła mi na drodze. A dokładniej obowiązek każdego obywatela uzyskującego dochody w RP, czyli przygoda z Urzędem Skarbowym. W zeszłym roku rozliczałem się przy pomocy komputera, ale w tym roku poczułem 21 wiek:) Bo nie dość, że nie musiałem leciec po druki do US, to nie musiałem siedzieć na poczcie by wysłać. E-Deklaracje - i życie stało się proste:) Fajny patent, zaoszczędziłem kupę czasu, tylko szkoda, iż zostawiłem rozliczenie PIT'a na ostatnią chwilę, przepadł mi koncert...

Ból...
Mój prześladowca i przyjaciel. Jest ze mna non stop, całą dobę. W dziesięcio stopniowej skali daje mu dwanaście. Odbiera mi oddech, siłę, radość... Gonia załatwiła mi wizytę i konsultacje medyczną na 10 maja w Poznaniu, w najlepszym ośrodku w Polsce. Anna wraz ze swoją przyjaciółką Kasią pomagają pchnąć mój "przypadek" do przodu. Jestem dobrej myśli, tylko ten ból...

Czemu łzy smoka...
Utwór Bruce Dickinson'a o tym tytule dziś rządzi na moich samotnych głośnikach. Genialny wokalista Iron Maiden i genialny solista...

Majowy weekend...
Z Wojtkiem:) Niesamowity prezent od Anny, długi weekend z synem. Oby tylko pogoda dopisała a będzie zajebiście, zreszta bez pogody też będzie zajebiście:) Dziękuję i nie moge się doczekać jutra...

Na koniec notki...
Dziś powiem dobranoc, a na długi weekend życzę Wam odpoczynku i dobrej zabawy:)

Wszystko jasne... 22.04.2010 20:40

Rentgen prawdę Ci powie...
Trafiłem dziś rano do szpitala, długa kolejka, rejestracja, zagubiony lekarz. Polska służba zdrowia w pełnej okazałości, ale nie o tym chciałem pisać. Wysłali mnie na zdjęcie a to mi pokazało, że nie jest dobrze. Coś co było proste jak szyny dziś wygląda jak fragment łańcucha DNA, skręcone, powyginane. Przynajmniej wiem skąd te ślady na skórze, czemu boli...

Co dalej...
Operacja, to pewne. Kiedy, tego nie wiem. Na dziś dzień pewny jest tylko jeden termin, 8 czerwca, konsultacja i decyzja kiedy. Będę pół kilo lżejszy...

So be it...
Będzie co ma być i tak to dziś zostawiam.

I sie zesrało... 21.04.2010 22:59

A dokładniej rozsypało...
Mam w pleckach pół kilo przyjaznej mi stali chirurgicznej, która trzyma kręgosłup i chyba właśnie przestała trzymać. Rano jade do szpitala, bo to co widać na zewnątrz nie napawa optymizmem.
Trzymajcie kciuki...

Wracamy do rzeczywistości... 20.04.2010 22:59

Kiry zdjęte z flag, same flagi zresztą też...
I tak o to wróciliśmy do naszej jakże dobrze znanej rzeczywistości. W programach publicystycznych powróciła polityka, niby ta sama, ale teraz bonusem jest martyrologia ofiar katastrofy. Nadchodząca kampania prezydencka jawi mi się niezłym syfem...

A tak bardziej przyziemnie...
Wkurwiam się na polską rzeczywistość. Na polityków, komentatorów, dziennikarzy. Obłuda, granie na emocjach i brak profesjonalizmu. A ja chciałbym wreszcie żyć tak, aby starczało mi do pierwszego, mieć opiekę zdrowotną na poziomie podstawowym (bo to co jest teraz to porażka), i tak zwyczajnie mieć czas na wolny czas...

Ponarzekałem sobie...
I wcale mi nie jest lepiej.

LOGOWANIE

POLECAM

PONAD SZCZYTEM - wyprawa na Mont Blanc

Sistermoon - photography & covers

Kulawa Warszawa

Blog Marty, która dla mnie zawsze będzie Komucikiem:)

MorrineLand

Małgorzata Werner | Jestem life coachem zwykłych ludzi z niezwykłymi marzeniami...

Wittamina - Minister zdrowia i opieki społecznej poleca: nie stwierdzono normy na dzienne zapotrzebowanie na wittaminę każdego dorosłego czytelnika. Można zatem spożywać bez ograniczeń.

Sc@tBlog

EKT Project

Lange Coaching - Elżbieta Lange - Coach

ON LINE

Na stronie jest teraz 283 gości 
Twój adres IP: 54.162.15.31
WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE. ALL RIGHTS RESERVED. MAPA STRONY COPYRIGHTS © Paweł CANIS Kanclerz 1997-2018